Henryk | Twoje serce w moim mózgu
893
single,single-post,postid-893,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled, vertical_menu_transparency vertical_menu_transparency_on,qode-title-hidden,side_area_uncovered_from_content,qode-theme-ver-9.5,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive
Paulina Stasik, Ciało, 2017

Twoje serce w moim mózgu

Paulina Stasik

13.04.2018-12.05.2018

We współczesnej polszczyźnie wyraźnie ujawniają się metafory językowe nawiązujące do czynności przyjmowania pokarmu. W końcu każdemu z nas zdarzyło się nieraz wgryźć w tekst, przełknąć obrazę, najeść się strachu czy skonsumować znajomość. Jesteśmy smacznymi kąskami a nasze ciała wyglądają apetycznie. Liżemy, gryziemy, przeżuwamy, połykamy i trawimy. Czasami nabieramy na kogoś apetyt, wtedy mamy ochotę go zjeść i schrupać. Przyjmowanie pokarmu ujmuje zatem różne procesy emocjonalne ale również intelektualne.

– Ach, ale bo to chciałoby się tak raz wreszcie nażreć tym facetem do woli. – Tym się kochana nie najesz – odpowiada Aptekarka filozoficznie. – Tego nie ubywa. Przecież go nie pożresz. (My: „Zdarzały się takie przypadki”). Dotykasz językiem i natykasz się na powierzchnię. Ślizgasz się po niej i nie przenikasz. Jakbyś po monitorze lizała. Zgadzają się. Ogólne ożywienie i hermeneutyka ciała. Że jak krajobraz, że nie ubywa, że się nie naje. Że złudzenie. Powierzchnia, płaska sieć, Deleuze i Guattari. [1]

Berlin, marzec 2001, Armin Meiwes: poszukuje dobrze zbudowanego mężczyzny, który chciałby być przeze mnie zjedzony. Znaleziony i zamordowany przez niego człowiek ląduje na talerzu, jako stek wraz z sosem z zielonej papryki z czosnkiem i gałką muszkatołową obok ziemniaczanego puree oraz brukselki. Towarzyszy mu kieliszek południowoafrykańskiego czerwonego wina. Ofiara była konsumowana przez oprawcę przez kilka kolejnych miesięcy, gdzie pierwszy posiłek dla niego był jak komunia. Zabiłem człowieka i zjadłem go. Od tego czasu on jest zawsze ze mną – zeznał później.

Paulina Stasik maluje języki, uszy, piersi oraz dłonie; ciało na jej obrazach jest poddane fragmentaryzacji a kreowanie sytuacje są wręcz odrealnione. Marzenie o symbiotycznym zlaniu się z obiektem uczuć okazuje się wręcz nierealne. Pozostaje jedynie niekończące się pragnienie. Płótno jest dla niej jak kadr z filmu. W jej kompozycjach przeważa układ otwarty z wyraźnie zaznaczonym centrum, który staje się punktem kulminacyjnym. Jak sama przyznaje moje obrazy są zbudowane z banalnych detali, takich jak różowe policzki, czerwone sutki, paznokcie, drobne żyłki na rękach. Ciało na jej najnowszych obrazach jest afirmowane, z drugiej strony może stać się obiektem konsumpcji. Chciałoby się je ugryźć, zjeść, przetrawić, ostatecznie ugasić pragnienie.  Możemy jedynie ślizgać się po ich powierzchni.

 

kurator: Aleksander Celusta

projekt graficzny: Renata Motyka


[1] Witkowski Michał, Lubiewo, Wyd. 1, Kraków, Ha!art, 2005, s. 68-69